Jednak Hiszpanie, zmęczeni po całym dniu walki i marszu w trudnym terenie, posuwali się bardzo wolno. Co gorsza, oddziały hiszpańskich pikinierów i muszkieterów wymieszały się ze sobą. Maurycy posłał przeciwko nim resztę swej jazdy w sile trzech kornetów, której szarża odniosła niespodziewany sukces. Zaskoczeni atakiem Hiszpanie przystąpili do powolnego odwrotu. Vere, któremu udało się zebrać kilka angielskich kompanii pod osłoną baterii dział, ponownie włączył się do walki. Wkrótce wsparły jego działania regimenty trzeciego rzutu, które wreszcie dotarły na miejsce. Potężnie napierani Hiszpanie wycofali się w nieładzie.
Na prawym skrzydle armii niderlandzkiej arcyksiążę rzucił swój trzeci rzut do natarcia, pozbawiając się wszelkich odwodów. Maurycy dostrzegł w tym swoją szansę i nakłonił swoją zmęczoną jazdę do ostatniego wysiłku. Szarża jazdy holenderskiej, którą poprowadził kuzyn Maurycego Ludwik, całkowicie wyparła jazdę hiszpańską z pola walki. Hiszpańska piechota, która była już związana walką od frontu, nie była w stanie odeprzeć uderzenia z flanki i zaczęła oddawać pole. Wkrótce front się załamał i niemal wszystkie oddziały rzuciły się do bezładnej ucieczki, zostawiając wszystkie działa.