O brutalności wobec Ludwiczaka dowiadują się górnicy z kopalni „Wujek”. Nocą zwołane zostaje zgromadzenie, na którym gremium wyraża oburzenie. Do dyskutujących przedstawicieli górników przybywa Miodek, przewodniczący samorządu pracowniczego, który przekonuje ich o konieczności zwołania strajku. Miodek wraz z podstarzałym górnikiem Skargą składa wizytę księdzu proboszczowi w pobliskiej parafii i prosi go o odprawienie mszy celem podniesienia górników na duchu. Proboszcz wyraża zgodę. Ubierając się, słyszy przez radio wystąpienie generała Wojciecha Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego. Kiedy dociera na szosę, dostrzega kolumnę czołgów mających spacyfikować „Solidarność”.
Miodek i Skarga wraz z kilkoma górnikami wnoszą krzyż na teren kopalni „Wujek” i przygotowują prowizoryczny ołtarz. Proboszcz również przybywa, witając się z wiernymi i prosząc ich o formalną zgodę na wysłuchanie mszy świętej. Zgoda strajkujących jest jednoznaczna, po czym następuje odprawienie Eucharystii, a górnicy śpiewają pieśń Boże, coś Polskę. Strajkowi sprzeciwia się członek Komisji Zakładowej i współpracownik SB, Trzoda. Na zebraniu jego głos zostaje jednak zignorowany, następuje również zabezpieczenie dokumentów zakładu. Miodek zajmuje się ich przemyceniem w bezpieczne miejsce.