Również Amerykanie rozpoczęli budowę jednostek zdolnych toczyć walki z okrętami Anglików.
Budując okręty, Brytyjczycy wykorzystali pracę swoich doświadczonych stoczniowców oraz przetransportowane z Wielkiej Brytanii gotowe elementy. Dodatkowo rozebrali i następnie ponownie wodowali 180-tonowy okręt. Ostatecznie flota brytyjska w liczbie 30 jednostek była dwukrotnie większa od amerykańskiej.
Amerykanami dowodził Benedict Arnold, mający pewne doświadczenie marynarskie, gdyż wcześniej był kupcem morskim w Connecticut. Zdecydował on roztropnie, aby zaatakować Brytyjczyków w wąskim przesmyku koło stałego lądu, gdzie przewaga liczebna wroga nie mogłaby być swobodnie wykorzystana, a mniejsze umiejętności jego niedoświadczonych marynarzy nie odgrywałyby większej roli.
Bitwa nie szła jednak Amerykanom po myśli, aż do zapadnięcia zmierzchu. Arnold polecił swojej flocie zepchnięcie przeciwnika w pobliże wybrzeża, gdzie dostać się ona miała pod ogień artylerii amerykańskiej z pobliskich fortów. Pogoda jednak nie sprzyjała Amerykanom, wobec czego Arnold wpłynął ze swoją flotą w płytkie wody Buttonmold Bay, które były niedostępne dla ciężkich jednostek brytyjskich.