Duże znaczenie miała tu skuteczność armii meksykańskiej i brak wsparcia dla guerilli ze strony Kuby (Kuba wspierała ruchy rebelianckie w całej Ameryce Łacińskiej z wyjątkiem Meksyku, który jako jedyny kraj regionu utrzymywał z wyspą pozytywne relacje i handel). W zwalczaniu powstałych po 1968 roku guerilli rząd stosował samowolne egzekucje (w ten sposób zginęło około 150 rebeliantów, których ciała wrzucono do oceanu).

Rozruchy studenckie stopniowo wygasły, a lewicowa guerilla poniosła porażkę wojskową. Rząd zdecydował się na demokratyzację ustrojową dekadę po masakrze. Wówczas część opozycji z roku 1968 została dokooptowana do obozu rządowego, większość kontynuowała jednak działalność w opozycji. Przełomem okazały się wybory z 1979 roku, na skutek których opozycja zajęła ponad 100 miejsc w parlamencie.

Dochodzenie Masakra stała się na wiele lat tematem tabu i nie była poruszana przez meksykańskich polityków. Dochodzenie przeprowadzone w 1997 roku przez specjalną komisję powołaną przez Kongres dowiodło, że demonstranci byli nieuzbrojeni (potwierdził to m.in. przesłuchiwany ówczesny minister spraw wewnętrznych Luis Echeverría, późniejszy prezydent). Dochodzenie umożliwiło prokuraturze postawienie zarzutów Echeverrii, którego to w 2005 oskarżyła o ludobójstwo.