Maczek zdecydował się zatem opuścić miasto.
Jednostka w czasie trwania kampanii zmuszona była do systematycznego porzucania i niszczenia własnego sprzętu z powodu braku zaopatrzenia w benzynę. Dowódca próbował przenieść brygadę nad Loarę aby tam przegrupować się i dołączyć do walki o Paryż.
18 czerwca w lesie pod miejscowością Moloy gen. Maczek zdecydował się rozformować brygadę, która już wtedy nie posiadała żadnych pojazdów. Podzielił ludzi na małe oddziały i rozkazał samodzielnie maszerować na południe Francji. Znacznej części żołnierzy udało się przedostać do Wielkiej Brytanii, by już wkrótce podjąć służbę w nowo utworzonej 1 Dywizji Pancernej. Żołnierze 24 Pułku Ułanów z dowódcą płk. Kazimierzem Dworakiem ewakuowali się pod bombardowaniem niemieckim z Le Verdon-sur-Mer w nocy 22/23 czerwca. Grupa żołnierzy 10 BKPanc odpłynęła 25 czerwca ostatnim polskim transportem ewakuacyjnym z Saint-Jean-de-Luz. Według wspomnień mjr. Mieczysława Słowikowskiego grupa żołnierzy brygady oczekiwała na transport po wyjeździe gen. Maczka w lipcu 1940 we własnym obozie w Port-Vendres przy granicy francusko-hiszpańskiej, gdzie komendę sprawował kpt. K. Osiecki.