Na dowódcę kompanii wyznaczono adiutanta batalionu kapitana Jeana Danjou.
Bitwa 3. kompania opuściła obóz o północy 30 kwietnia. O 2.30 oddział dotarł do placówki w Paso del Macho obsadzonej przez kompanię grenadierów. Dowódca grenadierów zaproponował, że dołączy do 3. kompanii, ale Danjou odmówił, gdyż przygotowanie do wymarszu zajęłoby sporo czasu a chciał jak najszybciej dotrzeć na miejsce. O 7.00 legioniści minęli zrujnowaną hacjendę Camarón de Tejeda i dotarli do Palo Verde. W zrujnowanym miasteczku nikogo nie odnaleziono. Danjou wystawił warty i zarządził przerwę na odpoczynek. Niedługo potem legioniści zauważyli dużą chmurę kurzu, nadciągającą z zachodu. Zidentyfikowano ją jako oddział wrogiej kawalerii. Kapitan Danjou postanowił wycofać się do obozu w pewnym oddaleniu od drogi na Chiquihuite pod osłoną gęstych krzewów porastających okolicę. Wycofujący się Francuzi zostali wkrótce wykryci przez meksykańską kawalerię. Dwa szwadrony kawalerii rozpoczęły szarżę na legionistów. Francuzi uformowali czworobok i gęstym ogniem odparli Meksykanów. Danjou stwierdził, że dalsze pozostawanie na otwartym terenie nic nie da i zdecydował o wycofaniu się do hacjendy, której zabudowania mogły zapewnić osłonę. Meksykanie dokonali drugiej szarży, którą również odparto.