W praktyce jednak relacja kronikarza była przedsięwzięciem politycznym chwalącym czyny przodków, także w celu polepszenia własnej sytuacji materialnej i prestiżu Texcoco.
Religia U wykształconej klasy dygnitarzy, kapłanów i władców istniało przekonanie, że u początku wszystkiego był jeden, potężny twórca wszechrzeczy, swoiście dwoisty, jednoczący w sobie pierwiastek żeński i męski. Dopiero ów jedyny, pierwotny bóg (Ometeotl) stworzył świat cały, a więc przyrodę, życie, zwierzęta i ludzi a zarazem stworzył innych bogów podrzędnych. Bóg ten według nich, nie potrzebował odrębnego miejsca dla oddawania mu czci. Wręcz odwrotnie – powinno się go wzywać i otaczać kultem wszędzie, w każdym zakątku ziemi, jako najwyższą, niewidzialną i niewyobrażalną istotę górującą nad człowiekiem i całym światem. Człowiek powinien przez całe życie poszukiwać go, wzywać i prosić o pomoc, starając się zbliżyć do bóstwa drogą wyboru takiego sposobu życia, który umożliwiałby mu dotarcie do wyższych sfer życia duchowego. Głównym przedstawicielem takiego spojrzenia na sprawy religii był Netzahualcoyotl. Oddawał on cześć jednemu, niewyobrażalnemu i niewidzialnemu Bogu-Stwórcy, zwanemu Tloque Nahaque („Mający Wszystko w Sobie”), Moyocoyani („Tym Który Sam się Stwarza”) lub Ipalnemahuam („Ten, Którym Wszyscy Żyjemy”) – aspekty boga Ometeotl.