„Miejsce zaś bitwy i pochowania opryszków na Girowej przeklętem było, przez wszystkich unikanem, bo tam tylko szatan i czarownice mieszkać się nie bały” - pisał w 1935 r. Paweł Zawada z Jaworzynki.

Pomimo stosunkowo niewielkiej wysokości położenie Girowej usytuowanej w niskim w tym miejscu głównym wododziale europejskim czyni ją górą przyciągającą uwagę patrzących zarówno od północy, w osi szerokiej i płaskiej doliny Olzy, jak i od południa, z Kotliny Czadeckiej. Od czasów średniowiecza góra strzegła granicy śląsko-węgierskiej, a jej południowe stoki do początku XVIII w. porośnięte były nieprzebytymi lasami, zwanymi Zapowiedzią i chronionymi przez władców Księstwa Cieszyńskiego jako swoisty kordon graniczny (za karczowanie tych lasów lub wypasanie w nich bydła „zapowiadano” surowe kary). Niezamieszkana i owiana mroczną legendą, była więc Girowa uważana za miejsce zlotów czarownic (stąd nieformalna niemiecka nazwa Hexenberg - Góra Czarownic), a ciąg skalnych wychodni pod jej szczytem (od strony południowo-zachodniej, na wysokości ok. 780 m n.p.m.) nazwano „Diabelskim Młynem” (czes. Čertovy mlýny). W znajdującej się u ich stóp jaskini mieli ukrywać swe skarby zbójnicy, grasujący w rejonie Przełęczy Jabłonkowskiej.