Z kolei na bankiecie całkiem pijany Drewnowski wchodzi na stół i oblewa zgromadzonych pianą z gaśnicy, co przekreśla jego polityczną karierę.
Szczuka, dowiedziawszy się, że jego syn znajduje się w placówce Urzędu Bezpieczeństwa, opuszcza hotel, by udać się do siedziby UB. Maciek, wyczuwając okazję do rozprawienia się z komunistą, podąża za nim. Gdy spotykają się na pustej ulicy, były akowiec oddaje kilka strzałów z bliska, prosto w ciało komunisty. Umierający Szczuka obejmuje zabójcę, po czym ześlizguje się na bruk i umiera. W tym samym momencie w niebo strzelają race na cześć wyzwolenia, a uczestnicy bankietu jednostajnie tańczą poloneza. Po powrocie do hotelu Maciek spotyka barmankę. Ona chce go zatrzymać, ale on podjął już decyzję o wyjeździe. Musi stąd uciekać i poświęcić rodzące się między nimi uczucie, zanim rozpoczną się poszukiwania mordercy Szczuki.
O poranku Maciek opuszcza hotel. Po drodze na pociąg zauważa Andrzeja, który rozprawia się z Drewnowskim za zdradę podziemia. Zdrajca rozpoznaje Maćka, ale on nie chce mieć już z nim nic wspólnego. Uciekając przed Drewnowskim, nie zatrzymuje się na polecenie ulicznego patrolu Wojska Polskiego. Żołnierze przekonani, że jest uzbrojony, chcąc udaremnić mu ucieczkę, strzelają do niego serią z pistoletu maszynowego.