W efekcie, po zajęciu części Lwowa przez Ukraińców, utworzono 1 listopada 1918 w dzielnicy żydowskiej Milicję Żydowską. Na jej czele stał oficer armii austriackiej Zisler. Liczyła ona 300 ludzi, 200 z nich było uzbrojonych.

W lokalnej prasie, m.in. w Pobudce – organie prasowym Naczelnej Komendy Wojsk Polskich we Lwowie, oskarżano Żydów o wspieranie wojsk ukraińskich w czasie walk o miasto oraz o udział Milicji Żydowskiej w walkach przeciwko PolakomCzesław Mączyński, Boje lwowskie, t. II, Warszawa 1921, s. 5–42.. Mączyński w swoich wspomnieniach przedstawia pogrom jako odwet na Żydach. Pogrom, który rozpoczął się na rynku starego miasta, rozprzestrzenił się na dzielnicę żydowską.

Według relacji świadków (m.in. dziennikarz Franciszek Salezy Krysiak) w czasie walk polsko-ukraińskich milicja żydowska informowała Ukraińców o działaniach sił polskich, a nawet ostrzeliwała walczących Polaków, być może nie mogąc odróżnić żołnierzy od pospolitych bandytów, tym bardziej że żołnierze używali wielu różnych typów umundurowania. Zwolnieni z więzień znajdowali się też w szeregach obrońców Lwowa, walcząc wcześniej z Ukraińcami. Według komendanta obrony Lwowa, kpt. Czesława Mączyńskiego meldunki i sprawozdania z walk, również ze strony ukraińskiej, donosiły, że Milicja Żydowska brała regularny udział w walkach przeciwko Polakom.