Sesja nagraniowa zakończyła się w sierpniu.
Tak proces nagrywania pod presją ciążącej na zespole po ogromnym sukcesie poprzedniej płyty wspomina w jednym z wywiadów basista grupy Mike Kroeger: "To trochę skomplikowane, ponieważ nie możesz zrobić czegoś zupełnie innego albo podejść do tego zupełnie inaczej niż robiłeś to wcześniej. Cały czas polega to na tym, aby nagrać możliwie najlepszy album. Być może w jakiś sposób to komplikuje cały proces, ale musisz pozostać przy tych sprawdzonych metodach. Weszliśmy do studia z założeniem nagrania najlepszego albumu w dyskografii Nickelback, na jaki obecnie nas stać. Czy czuliśmy jakąś presję? Odpowiedź brzmi "tak". Wprawdzie nikt nie dzwonił do studia - menedżment czy wytwórnia płytowa albo agent - i nie mówił: Chłopaki, lepiej nagrajcie coś tak dobrego, jak poprzednia płyta, bo inaczej będą kłopoty. Byłbym jednak nieszczery mówiąc, iż nie odczuwaliśmy żadnego napięcia. Kiedy nagrywasz, rywalizujesz z samym sobą. I to jest w porządku. Jednak w naszej sytuacji, kiedy poprzednia płyta sprzedała się w ponad dziewięciu milionach kopii na całym świecie, sami chcemy wiedzieć, jak daleko możemy teraz zajść. Jak jesteśmy dobrzy.