Warunki bytowe były bardzo ciężkie dla kobiet, szczególnie w zimie. Na dodatek Niemcy nie chcieli uznać polskiej komendantki obozu, por. Ireny Mileskiej ps. „Jaga” (jeden z oficerów niemieckich nawet do niej strzelał); później przekonali się do niej, gdy zorganizowała obozową służbę przeciwlotniczą (wobec możliwości zbombardowania obozu) czym znacznie poprawiła dyscyplinę w szeregach kobiet, które w większości nie były, przed powstaniem, żołnierzamiW rzeczywistości było to zakonspirowane szkolenie na wypadek możliwości oswobodzenia obozu..

W połowie grudnia 1944 r. przywieziono grupę kobiet-jeńców ze Stalagu X B w Sandbostel, a pod koniec roku kolejną grupę ze Stalagu XI-A w Altengrabow, a właściwie z pobliskiego podobozu w Gross-LübarsW swych wspomnieniach byłe kobiety-jeńcy nie podają numeracji tego podobozu., w większości harcerek.