W owym czasie w zalewskiej strażnicy na wyjazd do ognia czekały w gotowości dwa samochody strażackie do przewożenia ludzi, jeden mały samochód ciężarowy ze sprzętem gaśniczym do akcji na mniejszą skalę, dwie duże motopompy i jedna mała, przenośna 20-metrowa drabina rozkładana, węże gaśnicze o łącznej długości 400 m, pasy bezpieczeństwa, maski przeciwgazowe, sprzęt ratowniczy (topory, haki, liny), a także sprzęt o mniejszych gabarytach, służący do likwidowania tlących się pożarów”.
Jak pisze Prusiński, kilka miesięcy później, w 1939 roku do straży pożarnej należało 43 zalewian i 31 tzw. członków biernych. Aktywni (czyli strażacy) rekrutowali się przeważnie z mistrzów rzemieślniczych oraz kupców. Dowodził nimi aptekarz Eugen Falkewitz, jego zastępcą był mistrz ślusarski Otto Majewski, a skarbnikiem mistrz malarski Wilhelm Frommeier. Osobą odpowiedzialną za stan techniczny sprzętu oraz parku pojazdów był Wilhelm Schielke, jednocześnie woźny w szkole miejskiej. Przy straży funkcjonowała również sekcja młodzieżowa. Jej szefem był mistrz kowalski Fritz Pein, odpowiedzialny jednocześnie za wyszkolenie. Osobą odpowiedzialną za wyszkolenie przy obsłudze pomp gaśniczych był mistrz urządzeń elektrycznych Wilhelm Schielke.