Dopiero dzięki inicjatywie Jerzego Stefana Langroda, który zrezygnował z pracy w Krakowie w 1948, zdołano reaktywować paryskiego "Kopernika". Pomimo tego, że udało się odnaleźć w Paryżu tylko jednego Polaka-masona, warsztat wznowił prace dzięki uczestnictwu obcokrajowców, początkowo nietrwale, bowiem loża upadła, gdy Langrod przebywał w latach 1950–1952 w Brazylii, wykładając na uniwersytecie w Rio de Janeiro. Za drugim razem udało się odnieść sukces, dzięki czemu ok. 1960 pracowało w nim ponad 30 osób, w większości obcokrajowców, m.in. Ukraińców, Rosjan, Jugosłowian, a także jeden Łotysz, Francuz i Turek. Pomimo takiej mieszaniny narodowości reaktywowana loża nosiła nazwę Polskiej Loży Macierzystej "Kopernik", działała w strukturach Wielkiej Loży Francji i uważała się za spadkobierczynię Wielkiej Loży Narodowej Polski.
Z biegiem lat warsztat, pracujący początkowo w języku francuskim, przetłumaczył teksty rytuałów na polski i zaczął pracować w tym języku. Finansował także wydawanie książek dotyczących wolnomularstwa oraz pobyt w Paryżu polskiego historyka Ludwika Hassa. Po powstaniu KOR przesłano do Polski pokaźne wsparcie dla tej organizacji. Próbowano także wysyłać paczki dla Polaków w Rosji, ale zawsze wracały one do nadawcy.