Uwikłany w zależność od władczej Teresy, zazdrosnej o syna, Bartek zaczyna się pastwić psychicznie nad Beatą. Gdy ta wydaje 500 złotych na przedszkolne przybory dla dzieci, Bartek wszczyna awanturę i odbiera żonie kartę do bankomatu. Teściowa natomiast nie pozwala Beacie podjąć pracy, odmawiając odebrania dzieci z przedszkola. Wkrótce Bartek wyprowadza się do kochanki, wnosząc sprawę rozwodową. Zdesperowana Beata, gdy zostaje zmuszona do wyprowadzenia się z mieszkania teściowej, próbuje otruć synów, a sama podcina sobie żyły. Jednakże trójka zostaje odratowana, a Beacie za usiłowanie zabójstwa na dzieciach grozi piętnaście lat więzienia. Targany wyrzutami sumienia Bartek ostatecznie przedstawia autentyczną wersję wydarzeń, a biorąc winę na siebie zostaje postawiony w stan oskarżenia.