William Herschel obserwował Mgławicę Oriona w 1774 roku i opisał ją jako nieukształtowaną, ognistą mgiełkę, chaotyczny materiał dla przyszłych słońc. Potwierdzenie tej hipotezy musiało czekać 100 lat, gdy William Huggins (przy udziale żony, Mary Huggins) użył spektroskopu do obserwacji różnych mgławic. Niektóre, takie jak Galaktyka Andromedy miały widma bardzo podobne do widm gwiazd, i okazały się (później) galaktykami, składającymi się z setek milionów gwiazd. Inne wyglądały zupełnie inaczej niż silne kontinuum z nałożonymi liniami absorpcyjnymi – Mgławica Oriona i inne podobne obiekty miały widma z niewielką liczbą linii emisyjnych. Najjaśniejszą była linia na długości fali 500,7 nm, która nie odnosiła się do linii żadnego znanego pierwiastka chemicznego. Początkowo stawiano hipotezy, że linia ta mogła pochodzić od nieznanego pierwiastka, który nazwano nebulium – podobny pomysł doprowadził do odkrycia helu poprzez analizę widma Słońca w 1868 roku.
Jednakże, o ile hel został odkryty na Ziemi krótko po odkryciu jego linii w widmie Słońca, to w przypadku nebulium już się to nie udało. We wczesnych latach 20. XX w. Henry Norris Russell zaproponował, że linia 500,7 nm nie pochodzi od nieznanego pierwiastka, a od znanego pierwiastka występującego w nieznanych ówcześnie warunkach.