Czarnomski był początkowo zdecydowanym przeciwnikiem powstania listopadowego i przeprowadził wszystkich swoich 200 studentów do obozu wielkiego księcia Konstantego, wkrótce jednak zaciągnął się do wojsk powstańczych i dowodził pułkiem ułańskim utworzonym z młodzieży akademickiej, który wziął udział w bitwie o Olszynkę Grochowską. Nieprzyzwyczajeni do realiów wojny młodzieńcy trwożnie się pochylali za każdym przelotem kuli armatniej, a więc Czarnomski pogalopował na front pułku i wrzasnął: Smarkacze jakieś! Rum, tum, tum nie śpiewałem...u Honoratki nie bywałem, ale tu stoję jak mur! Jak który kiwnie jeszcze łbem, to go tak kordem liznę przez pysk, że go regiment diabłów weźmie!...Ostrzegam: stać! a nie, to won z frontu!-. Inne jego sławne powiedzenie to wypowiedź o figlu któregoś z podchorążych: -To już jest ostatnia kokieteria z infamią połączona!-. Znał tylko polski, ale umiał kląć w sześciu językach.
25 lutego 1831, po bitwie pod Olszynką Grochowską, Czarnomski postąpił na pełnego pułkownika, a 30 lipca awansował na generała brygady. Po upadku powstania dymisjonował się i zajął się rolnictwem w swym majątku Skotniki.
Był żonaty z Prowidencją z Krokowskich (zm. 1882).