W ocenie Ergetowskiego Hojska otrzymała wizerunek od Nikifora, greckiego duchownego nieposiadającego święceń biskupich, lecz bezprawnie podającego się za prawosławnego metropolitę. Por. R. Ergetowski, Poczajowska Ławra, „Wrocławskie Studia Wschodnie”, nr 9 (2005), s. 104.. Już wtedy wizerunek ten miał posiadać moc czynienia cudów – bratanek Anny Hojskiej, Filip Koziński, miał odzyskać wzrok po modlitwie przed nim.
W 1623 spadkobierca Anny Hojskiej, jej siostrzeniec Andrzej Firlej, kalwinista, najechał na klasztor, obrabował cerkiew monasterską i zabrał z niej ikonę Matki Bożej. Dopuszczał się on także porwań mnichów i uniemożliwił zakonnikom dostęp do jedynej studni u podnóża wzniesienia, na którym znajduje się monaster. Wówczas na polecenie przełożonego, ihumena Hioba, zakonnicy wykopali nową, 38-metrową, w obrębie kompleksu klasztornego. Również dzięki staraniom Hioba w 1643 Trybunał Lubelski polecił zwrot wizerunku, co faktycznie nastąpiłoR. Ergetowski, Poczajowska Ławra, „Wrocławskie Studia Wschodnie”, nr 9 (2005), ss. 105–106.. I połowa XVII wieku była okresem rozkwitu monasteru. Był on w dużej mierze zasługą ihumena Hioba (Żelezo)Hiob został w 1659 uznany za świętego.