Na łamach konserwatywnego dziennika „Rzeczpospolita” krytyk Jacek Kopciński zarzucał realizatorom epatowanie ciałem i fizjologią. Na pamflet Kopcińskiego odpowiedział w „Dialogu” Piotr Gruszczyński, który dowodził, że spektakl nie jest naturalistyczny, ale poetycki. Sam Warlikowski na zarzuty o skandalizujący charakter jego twórczości odpowiadał: „Proszę nie pytać mnie o skandal – to rzeczywistość jest skandaliczna, to ona wywołuje spięcia, na których opiera się teatr”. Ataki na Rozmaitości zbiegły się w czasie z kampanią przeciwko sztuce krytycznej, jaką prowadziły środowiska katolickie w 1999 i 2000, za rządów katolicko-konserwatywnej koalicji AWS. W przypadku Rozmaitości krytyka zadziałała jak dodatkowa reklama – teatr przeżywał autentyczne oblężenie.
Z teatru, nazywanego przez środowisko teatralne „gettem” Rozmaitości na początku wieku XXI stały się jedną z wiodących scen Warszawy i całej Polski. Zespół Jarzyny występował na wszystkich liczących się festiwalach w Europie Zachodniej. Obaj twórcy pracowali także za granicą, Jarzyna reżyserował w Niemczech i Austrii, Warlikowski, wystawiał w Niemczech, Francji i Holandii, obaj zaczęli też pracować w operze.