Ponieważ bunty w tym świecie nie istnieją, Dzikus i jego towarzysze trafiają przed oblicze zarządcy, gdzie dochodzi do decydującej rozmowy. John broni w niej tradycyjnych wartości i starych prawd, a Mustafa pokazuje mu istotę tego świata jaką jest konieczność utrzymania za wszelką cenę stabilności oraz takiego jego zorganizowania, by nie starczało ludziom czasu na nic innego niż życie w powszechnej szczęśliwości. Nieubłaganą ceną jaką trzeba za to zapłacić jest konieczność zastąpienia wysokiej kultury przez tanią rozrywkę (m.in. czuciofilmy), nauki przez nieprzynoszące niczego wielkiego praktyczne badania mające na celu niewielkie udoskonalenie panującego porządku oraz religii przez bezsensowne, nic nie wnoszące, mające podtrzymywać wiarę w doskonałość świata rytuały ku czci Forda. Tę cenę musiał zapłacić też sam zarządca, który jako zdolny fizyk wykraczający badaniami poza dozwolone granice został zmuszony do udziału w Radzie Zarządzającej (alternatywą było dobrowolne wygnanie), ale za cenę porzucenia nauki.