Praca ta spotkała się z dużym zainteresowaniem i przyniosła autorowi znaczną popularność.

Na Międzynarodowym Kongresie Amerykanistów wygłosił Whorf także inny referat, bliższy jak się wydaje jego ówczesnym zainteresowaniom, pt. „Lingwistyka aztecka”, w którym wyłożył tezę, że aztecki był językiem oligosyntetycznym, czyli takim, gdzie większość słów zbudowana jest z niewielu elementów (jednosylabowych rdzeni), z których każdy wyraża pewne pojęcie ogólne, ulegające modyfikacjom w konkretnych połączeniach, ale nie zatracające w nich całkowicie swego pierwotnego sensu. W początkowych latach pracy naukowej teoria oligosyntezy była dla Whorfa niezwykle istotna. We wniosku o stypendium Social Science Research Council wyraził pragnienie „aby zasadę oligosyntezy uczynić żywym wątkiem badawczym” i wykorzystać w pracach językoznawczych. Frapujący jest zatem fakt, że po przełomie, jaki w życiu badacza stanowiło spotkanie z Edwardem Sapirem, nie ma już żadnej wzmianki o oligosyntezie. Zresztą z młodzieńczych fascynacji pozostało tylko uwielbienie dla F. d’Oliveta, któremu chciał zadedykować niewydaną za życia książkę pt. Język, myśl i rzeczywistość.