Przez 10 dni nic się nie działo, oprócz tego, że francuski statek handlowy wpłynął do zatoki i dostał się pod ostrzał floty weneckiej, która wzięła go za brander wysłany przez Turków.
Dnia 20 sierpnia północny wiatr osłabł i o godzinie 17:00 Turcy ponownie się zjawili z dala od miasta i otworzyli ogień, jednak z niewielkim skutkiem, następnie na noc schronili się przed wiatrem na południu. Następnego dnia wiatr znów wiał z północy i Contarini, widząc swą szansę, spróbował wypłynąć, lecz wiatr nagle ucichł o około 12:00. Udał się więc na południowy wschód od wyspy Andros i tam rankiem 22 sierpnia połączył się z galerami, które właśnie przybyły z zachodu. Słaby wschodni wiatr dał Contariniemu kolejną szansę, i pożeglował na zachód, wykorzystując galery, by te pociągnęły za sobą żaglowce w kierunku południowego końca floty nieprzyjacielskiej, która uszykowana była w ten sposób, że na wschodzie była linia okrętów tureckich, a na zachodzie – linia okrętów afrykańskich. Następnie skręcił na północ idąc wzdłuż nieprzyjacielskich szyków z pierwszymi 7 żaglowcami (Tigre, Rosa, San Andrea, San Lorenzo Giustinian (okręt flagowy), San Domenico, Fede Guerriera i San Sebastiano) i rozpoczynając atak około 12:00. Około godziny 14:00 okręty wiosłowe odłączyły się i sformowały linię na południe od Turków.