Ostatecznie jednak pogalopował do obozu, z serwetką wciąż zawiązaną pod podbródkiem.

Hawley rozkazał armii marsz na wrzosowiska. Pogoda załamała się i zaczęło intensywnie padać. Było także prawie ciemno.

Królewski generał ukształtował swą opinię o buntownikach na podstawie doświadczeń z powstania z 1715 roku. Uważał on, iż górale nie są w stanie przeciwstawić się kawalerii. Królewska armia stanęła na małym wzgórzu frontem wobec buntowników na wrzosowisku z trzema pułkami dragonów uszykowanymi w pierwszej linii na lewym skrzydle. Artyleria królewska utknęła w błocie u stóp wzgórza.

Hawley nakazał swym dragonom szarżę. Dragoni ruszyli na górali, którzy przywitali ich salwami z muszkietów. Szarża załamała się, zaś dragoni rzucili się do ucieczki w dół wzgórza do Falkirk. Wtedy górale uderzyli na dwie linie królewskiej piechoty. Większa część królewskich regimentów rzuciła się do ucieczki, tylko trzy regimenty utrzymały linię. Zdołały one osłonić drogę odwrotu armii do obozu, a następnie w kierunku Edynburga. Królewscy grenadierzy walczyli w obronie opuszczonych dział, które zdołali dociągnąć do obozu.