Wizygoci uzyskali w Mezji praktycznie całkowitą niezależność, musieli jedynie płacić ustalone podatki i służyć w armii, gdy to było konieczne, dzięki czemu uzyskali dostęp do nowego uzbrojenia i mogli zapoznać się z rzymskimi sposobami prowadzenia wojen. Również od tego momentu uzyskali status obywateli rzymskich.

Trudne sąsiedztwo thumb|Solid rzymski z podobizną cesarza Walensa Przybycie Wizygotów do Mezji spotkało się ze sprzeciwem znacznej części społeczeństwa rzymskiego. Wielu polityków i wojskowych sądziło, że obecność Wizygotów wewnątrz Cesarstwa na prawach autonomicznej grupy nieuchronnie stanie się zagrożeniem; niemniej dowódcy pretorianów Modest i Tacjan zarekomendowali zgodę na osiedlenie się foederatorum, dochodząc do wniosku, że korzyści z nawiązką przewyższą ewentualne kłopoty. Z drugiej jednak strony, zamieszkująca ten obszar ludność i Kościół nie byli zadowoleni z tego, że ich sąsiadami zostaną barbarzyńcy z licznymi pogańskimi zwyczajami, w większości wyznający arianizm, który dla chrześcijan był herezją. Walens nie zwracał jednak uwagi na te skargi, w końcu przecież i on sam był arianinem, dzięki czemu zyskiwał większe zaufanie Gotów.