arcybiskup Canterbury w swojej mowie stwierdził, że partyzanci bałtyccy są faszystami, a ich deportacja jest usprawiedliwiona.

Schyłek partyzantki Sytuacja partyzantki pogorszyła się latem 1945 roku, wówczas zmienili oni taktykę i skupili się głównie na atakach na cywili (w większości działaczy komunistycznych), co ułatwiło Sowietom przyklejenie partyzantce łatki zwykłych „bandytów”. Po atakach na ludność cywilną osłabło wcześniejsze poparcie dla partyzantów deklarowane przez część ludności państw nadbałtyckich. Partyzanci niekiedy posuwali się do aktów terroru, przykładowo w marcu 1946 roku w estońskim mieście Osula partyzanci zaatakowali milicję ochotniczą – atak ten był próbą narzucenia okolicy swojej władzy, lecz i aktem odwetu za wcześniejsze działania oddziału milicji. Partyzanci zamknęli milicjantów w aptece i rozpoczęli zabijanie funkcjonariuszy. Gdy okazało się, że w budynku brakuje kilku osób, które miały zostać zabite, partyzanci zdecydowali się na zabicie tych mieszkańców, w tym kobiet i dzieci, których nie mieli na liście osób przeznaczonych do zabicia. Z rąk partyzantów zginęło 13 osób, w tym całe rodziny urzędników państwowych, po czym grupa została wyparta z miasta.