Zeus chciał pomóc uwięzionej kochance. Poprosił o rozwiązanie tej sytuacji Hermesa. Ten ostatni wykazał się sprytem. Odwiedził Argosa w nocy. Jął opowiadać strażnikowi bajki melodyjnym głosem i tym sposobem uśpił go. Hermes odciął bestii głowę i uwolnił Io, jednak zazdrość Hery nie skończyła się jeszcze. Aby uprzykrzyć życie kochance swego męża, posłała ku niej gza czy też bąka. Dokuczliwy owad wżerał się Io w bok, dokuczliwie ją kąsał, powodując krwawiące rany (córka Inachosa cały czas pozostawała wtedy pod postacią jałówki). Dokuczliwe zachowanie gza doprowadziło Io do szału, w rezultacie czego błąkała się ona długie miesiące, nie mogąc odpocząć od natręta. Przebiegła tak cały świat. Przebyła w końcu Bosfor, nazwany tak na jej cześć właśnie – Bosfor oznacza bowiem przeprawę krowy. W ciągu swej podróży napotkała Io tytana Prometeusza, cierpiącego u skał Kaukazu, który wyjawił jej, jaka przyszłość ją czeka. Pisze o tym Ajschylos.
Potomkowie Jeszcze dalej pognała Io do Egiptu. Klęknęła tam na kolana i poczęła się modlić do swego kochanka, by uczynił ją na powrót kobietą. W kraju tym odzyskała w końcu dawną postać.