Jego przyjaciółmi zostali malarze Serge Férat, Robert Delaunay i Ardengo Soffici, a marszandzi Wilhelm Uhde, Ambroise Vollard i Joseph Brummer zaczęli kupować jego obrazy, chociaż stawki, jakie otrzymywał za nie Rousseau, były niskie.
Zachęcony gościnnością przyjaciół Rousseau w swym lokum przy rue Perrel 2 bis zaczął w sobotnie wieczory organizować własne przyjęcia. Zjawiała się tam przedziwna mieszanka jego przyjaciół, studentów i lokalnych handlowców. Listę stałych uczestników stanowili między innymi: Robert Delaunay i jego żona Sonia, Max Jacob, André Salmon, Georges Braque, Pablo Picasso, Guillaume Apollinaire i jego przyjaciółka Marie Laurencin, Max Weber, baronowa Oettingen i inni. Brakowało tylko Alfreda Jarry, który zmarł rok wcześniej. Szacunek, jakiego doczekał się Rousseau, był dla niego zwieńczeniem jego trwającej ponad 20 lat walki o uznanie.
Jednak pomimo wyrazów uznania dla jego talentu, Rousseau żył do końca swych dni w straszliwej nędzy. Pod koniec życia zakochał się we wdowie, Léonie, jednak jego uczucia nie zostały odwzajemnione. Po zerwaniu znajomości w sierpniu 1910 roku załamany artysta został przyjęty do paryskiego szpitala Hôpital Necker z powody gangreny, jaka wdała się w niezagojoną ranę na nodze. Zmarł 2 września.