Naukowcy dochodzą do pewnych rozwiązań, które popychają naprzód rozszyfrowanie sygnału, jednak, o czym zresztą jesteśmy informowani na pierwszych stronach pamiętnika, za cały włożony w prace wysiłek, dochodzą jedynie do kilku nowych odkryć. Przy końcu projektu, naukowcy nie są już tak pewni jak na początku, czy sygnał był wiadomością od inteligencji pozaziemskiej, której ludzkość nie dała rady rozszyfrować, czy też sygnałem naturalnym, np. przypadkowym kosmicznym szumem tła, które w pewnym momencie dało efekt „tysięcy małp stukających na tysiącach maszyn do pisania i tworzących sensowne dzieło”.
Ocena dzieła Książke zrecenzował m.in. Leszek Bugajski dla „Fantastyki” (6/85, s. 55).
Dzieło można odczytywać jako polemikę Stanisława Lema z własnym debiutem książkowym – utopijną powieścią Astronauci. W obydwu utworach narracja rozpoczyna się od przypadkowego odkrycia pozaziemskiego przekazu. W Astronautach zostaje on pomyślnie rozszyfrowany, natomiast w Głosie Pana nie można stwierdzić, czym w istocie jest tajemniczy sygnał. Jednomyślność naukowców wobec zagadki z pierwszego utworu została przeciwstawiona w późniejszym dziele całym zbiorem hipotez mających wyjaśnić naturę zaszyfrowanej wiadomości.