Miesiąc po ślubie Sinobrody wybrał się w podróż. Przed wyjazdem powierzył żonie klucze do wszystkich komnat w domu i powiedział, że może wchodzić wszędzie oprócz jednego pokoju na parterze. Nie mogąc się oprzeć ciekawości, kobieta zajrzała do komnaty i w zakrzepłej krwi pokrywającej podłogę zobaczyła odbicie ciał zamordowanych żon Sinobrodego. Z przerażenia upuściła klucz, brudząc go niedającą się zmyć krwią.
Widząc plamę na kluczu, Sinobrody domyślił się, że żona złamała zakaz, i zapowiedział, że ją zabije. Próbując odwlec egzekucję, kobieta poprosiła o chwilę na modlitwę, po czym zawołała swoją siostrę Annę, pytając, czy nie widzi nadjeżdżających braci, którzy mieli ją tego dnia odwiedzić. Bracia zjawiają się w ostatniej chwili i zabijają Sinobrodego. Żona dziedziczy po nim majątek i wykorzystuje go, by zapewnić byt sobie i rodzeństwu.
Baśń Perraulta kończy się dwoma wierszowanymi morałami. Pierwszy zawiera krytykę ciekawości, drugi natomiast podaje w wątpliwość aktualność baśni, ponieważ współcześnie żaden mąż nie postąpiłby już tak jak Sinobrody.