Plan akcji zakładał bowiem, że zagrożeni wyrokami śmierci więźniowie wieczorem przepiłują kraty okienne w swoich celach i wydostaną się na dziedziniec obok X Pawilonu, gdzie wymknąwszy się ze spotkania u podporucznika Fursy oczekiwać będzie Wojnicz, który miał doprowadzić ich skrycie pod mur forteczny. Tam natomiast, po zewnętrznej stronie obwarowań miała czuwać specjalna grupa członków partii, uzbrojona w rewolwery i wyposażona w drabinę linową. Mieli oni na umówiony sygnał przerzucić drabinę przez mur i w ten sposób uciekinierzy wyszliby z Cytadeli. Dalej plan przewidywał natychmiastowe umieszczenie ich w uprzednio przygotowanym lokalu konspiracyjnym, a potem wysłanie za granicę. Cały ten ryzykowny, ale możliwy do wykonania zamiar pokrzyżowała jednak działalność tajnego agenta żandarmerii Piotra Pińskiego. Udało mu się nie tylko dostać w szeregi partii, ale także pozyskać zaufanie KC. Stąd też został poinformowany o projekcie ucieczki i nawet uczestniczył w jej organizacji. 13 sierpnia wieczorem doniósł o wszystkim podpułkownikowi Biełanowskiemu, który zaraz podjął środki zapobiegawcze. Wtedy uwięzieni proletariatczycy domyślili się, że żandarmeria wykryła przedsięwzięcie, i wobec braku szans jego przeprowadzenia dali znać towarzyszom na wolności, aby ci zaprzestali dalszych przygotowań.