Francuzi pracowali w gorączkowym pośpiechu, formując silne linie bojowe na zagrożonym odcinku. Główne siły sprzymierzonych maszerujące w zwykłym szyku (jedno skrzydło z kawalerią na czele i postępującą w tyle piechotą, i drugie skrzydło z kawalerią na tyłach kolumny) w pośpiechu dzieliły się na piechotę i kawalerię, ponieważ teren sprzyjał jedynie działaniom piechoty. Kilka batalionów podeszło w celu wsparcia wysuniętej straży i o godzinie 12:30 rozpoczął się generalny atak. Straż przednia była w ogniu już od 9 godzin, a marsz prowadzony był na trudnym terenie, pomimo tego uderzenie zmiotło pierwszą linię Francuzów. Anglicy i Duńczycy uparcie posuwali się naprzód, zmuszając do cofania się drugą i trzecią linię francuskiej piechoty. Luxembourg błyskawicznie skoncentrował znaczną część swych sił w celu zniszczenia postępującego wroga. Próba użycia kawalerii przez sprzymierzonych z powodu fatalnych warunków terenowych poza zmieszaniem własnej piechoty nie dała żadnego rezultatu. Nie udało się powstrzymać centrum i lewego skrzydła francuskiej armii, które w pośpiechu, regiment za regimentem wkraczały na scenę bitwy pod Steenkerke. Wilhelm Orański wydał rozkaz, aby piechota maszerowała naprzód a niedająca sobie rady z trudnym terenem kawaleria zatrzymała się i przepuściła piechotę.