Sprawy zaczęły nabierać postępu pod względem popularności Judas Priest, ale pod względem finansowym brakowało postępu, gdyż wytwórnia płytowa grupy, Gull Records, odmówiła jakiegokolwiek wsparcia finansowego zespołowi. Na dodatek wytwórnia ustanawiała grupie bardzo niski budżet w studiu nagraniowym:

Chociaż znalezienie pracy było czymś nie do przyjęcia (Tipton kiedyś powiedział: "Najlepsza rada, której nie posłuchałem to: "Znajdź pracę!"), to jednak członkowie zespołu musieli na jakiś czas ją znaleźć. Tipton pracował w ogrodnictwie, Ian Hill jeździł vanami, a Downing "pracował" w fabryce:

Okładka Pomysłodawcą okładki i tytułu albumu był Neil French, który w okresie Sad Wings of Destiny był przedstawicielem zespołu. Judas Priest chciało, żeby płyta sprawiała dramatyczne odczucia i kiedy French prezentował swoje pomysły prezesowi Gull Records Davidowi Howellsowi, okazało się, że Howells był w posiadaniu akwarelowego rysunku przedstawiającego upadłego anioła wśród piekielnych płomieni narysowanego przez Patricka Woodroffe'a: