Profesor daje mu wszystkie drobne, za co ten z wdzięczności zaprasza go do wspólnego picia. W barze jego zasobność zostaje dostrzeżona przez innych bywalców baru. Pijany profesor zostaje przez nich wywieziony w pole, ograbiony ze swego dobytku i pobity. W wyniku pobicia traci pamięć.

Następnie profesor Wilczur zostaje włóczęgą. Ponieważ nie ma dokumentów ani nie wie, kim jest, pozostaje na marginesie prawa. Zostaje zatrzymany i skazany kilkakrotnie za włóczęgostwo. Podczas jednego z zatrzymań kradnie z biura, w którym spisują go jako więźnia, dokumenty Antoniego Franciszka Kosiby. Posługując się tym nazwiskiem, od tej pory przyjmuje kolejne prace. Podczas tułaczki za pracą trafia pod dach Prokopa (Bernard Ładysz), który zatrudnia go jako robotnika w młynie. Poznaje też syna Prokopa, Wasylka (Artur Barciś), który w wyniku upadku z drabiny i następnie źle zrośniętych kości po złamaniu nóg, nie mógł chodzić. Od parobka w młynie dowiaduje się, że podobno nad dziećmi Prokopa ciąży przekleństwo, gdyż ten „puścił rodzonego brata z torbami”. Kosiba podejmuje się przeprowadzenia operacji Wasylka, podczas której ponownie łamie mu kości i prawidłowo je nastawia. Uleczając kalekę, zyskuje sławę jako znakomity znachor.