Z analogicznych pobudek wzywał Arabię Saudyjską i Kuwejt do uznania, że przekazane Irakowi 40 mld dolarów nie było pożyczką na cele wojskowe, a subwencją.

Sprawujący w Iraku dyktatorską władzę prezydent Saddam Husajn usprawiedliwiał inwazję bezprawnym wykorzystywaniem przez Kuwejt spornego, przygranicznego pola naftowego Ar-Rumajla oraz manipulację przy przebiegu granicy iracko-kuwejckiej. Zgłosił także pretensje Iraku do wysp Al-Warba oraz Dżazirat Bubijan. Innym argumentem wysuwanym przez przywódcę Iraku był aspekt historyczny – obszar Kuwejtu przez pewien czas wchodził w skład osmańskiej prowincji Al-Basry. Po dokonaniu aneksji Kuwejtu, nowo utworzonej prowincji nadano historyczną nazwę Al-Kazima, nawiązującą do tego okresu.

Iracki dyktator zdecydował się na wojnę z Kuwejtem także z pobudek osobistych. Nie osiągnąwszy spodziewanego wielkiego triumfu na wojnie z Iranem, Saddam Husajn spodziewał się go w walce z zamożnym, lecz militarnie bardzo słabym południowym sąsiadem. Liczył, że wojna z Kuwejtem będzie dla niego tym, czym dla prezydenta Egiptu Gamala Abdel Nasera był kryzys sueski. Starał się wykreować siebie jako bohatera arabskiego, walczącego o Bliski Wschód z zachodnim najeźdźcą. Saddam Husajn liczył, że dzięki zwycięskiej wojnie wzmocni swoją legitymację w oczach IrakijczykówCh. Tripp, Historia Iraku, s. 293-294..