Z samego rana Douay zlecił dokonanie słabego rozpoznania na przeciwległym brzegu rzeki, a następnie uspokojony jego wynikami (niewielkie starcie z pruską kawalerią) zarządził śniadanie o 8:00. Gdy telegrafista kończył przekazywać fałszywie uspokajający meldunek do Mac-Mahona w Strasburgu, pierwsze pociski bawarskiej artylerii lądowały właśnie w mieście. Wissembourg i okolice posiadały sporą ilość starych fortyfikacji pochodzących z poprzedniego wieku, generał Douay obsadził je swoimi ludźmi.

Nastąpiło frontalne natarcie Bawarczyków, które francuscy żołnierze powitali lawiną ognia z Chassepotów i mitraliez. Pod ogniem wielu bawarskich oficerów straciło głowy i niektóre oddziały zmuszono rozkazami do sformowania zwartych kolumn szturmowych - z opłakanymi rezultatami. Po stronie francuskiej wyróżnił się m.in. 1 algierski regiment tyralierów. Sytuacja powoli zaczęła się zmieniać. W nocy padało, a poranek był ciepły – w powietrze podniosła się więc mgła. Pruscy i bawarscy żołnierze, wykorzystując to, zaczęli pododdziałami przenikać w labiryncie winnic bliżej stanowisk francuskich, starając się zniwelować przewagę Chassepota nad karabinem Dreysego w jaki byli wyposażeni. Kilka dział pruskich przekroczyło Lauter i włączyło się do walki prowadząc ogień bezpośredni.