Teresa troszczyła się nie tylko o to, by nauczyć dziewczęta szyć i haftować, ale również o to, by formować je w duchu religijnym na dobre matki. Była przekonana, że odrodzenie społeczeństwa może nastąpić przez rodzinę. Mawiała:

Już wtedy zaczęła być nazywana Matką Zagłębia. Swoim siostrom stanowczo oświadczyła: W czasie II wojny światowej wykazała heroiczne męstwo. Zorganizowała pomoc dla uchodźców, kuchnię dla biednych i sierociniec, organizowała tajne nauczanie. W czasie okupacji udzielała schronienia partyzantom Armii Krajowej. Niosła pomoc więźniom Auschwitz, organizując wysyłkę paczek żywnościowych do obozu. Udzielała schronienia dziewczętom, którym groziła wywózka na roboty do Niemiec. Od 1943 w klasztorze w Sosnowcu ukrywała dzieci i osoby dorosłe pochodzenia żydowskiego. W sierocińcu prowadzonym przez siostry opiekę znajdowały także dzieci ocalone z obozów koncentracyjnych (m.in. z obozu na Radosze w Sosnowcu). Uratowała grupę dzieci, które po upadku powstania warszawskiego kierowane były do obozu w Auschwitz. Do sierocińca trafiały także sieroty, których rodzice zmarli lub zaginęli w czasie działań wojennych. Dom dziecka istniał do 1962, tj.