Jak wskazują Dariusz Libionka i Laurence Weinbaum: „bzdury te zakorzeniły się niestety również w poważnej literaturze historycznej”.

W rzeczywistości nie ma jakichkolwiek przesłanek, które świadczyłyby, że czasopismo „Żagiew” ukazujące się w pierwszej połowie 1942 roku było inspirowane przez niemiecki aparat bezpieczeństwa.

Do tezy, iż druga „Żagiew” była prowokacją Gestapo, przychylał się Maciej Wójcicki. Jego zdaniem na niemiecką inspirację wskazują zwłaszcza pojawiające się na łamach biuletynu wezwania do organizowania w getcie warsztatów rzemieślniczych (tzw. szopów). W opracowanej przez Żydowski Instytut Historyczny Encyklopedii getta warszawskiego „Żagiew” jest natomiast zaliczana do kategorii pism konspiracyjnych.

Libionka i Weinbaum kwestię domniemanej współpracy drugiej „Żagwi” z Gestapo pozostawiają otwartą. Wskazują jednak, że treść zachowanych numerów sugeruje, iż linia redakcyjna tego biuletynu – w szczególności publikowane na jego łamach wezwania do zbrojnego oporu wobec prób likwidacji getta warszawskiego – była zasadniczo sprzeczna z interesami okupanta, któremu zależało na sprawnym przeniesieniu zakładów