W opublikowanych po raz pierwszy w 1963 Paroles sur le mime (polskie wydanie O sztuce mimu, 1967) pisał o braku zrozumienia dla reżyserów teatralnych, którzy nie dotknęli pracy fizycznej.
Decroux postrzegał mima nie tylko w kategoriach techniki teatralnej, gdyż jak sam mawiał wszystko co robił przenikał zmysł polityczny, według Decroux, polegający na dążeniu do sprawiedliwości i szczęścia:
[...] ja mówię o tchnieniu politycznym, o tchnieniu prometejskim. Kiedy człowiek leży w slipach na podłodze, to bardzo proste, to lud leży i oto podnosi się powoli. Widzicie całą grę jego mięśni, a potem on idzie, podnosi rzeczy, projektuje je. To człowiek, który liczy na samego siebie, i w tym jest to sztuka prometejska. Ten mim jest przykładowy, zaraża chęcią robienia jak on, zaraża chęcią by wstać. Jest jak Victor Hugo. Kiedy czyta się Victora Hugo, mówi się samemu sobie, nie można tak pozostać, trzeba coś zrobić. I mim powinien przede wszystkim powiedzieć ludziom, ponieważ to jego mięsień gra, „wszystko jest możliwe”. Brakuje chęci, nie możliwości. Mim jest sztuką, która powinna być przykładowa. Jest prawie skazany na bycie przykładowym. Dlaczego skazany?