Gdy kierownictwo partii obwieściło, że ugrupowanie to będzie ubiegać się o miejsca w Knesecie podczas wyborów w 2006 roku, część sondaży wskazywała na to, że Gil może przekroczyć 2 proc. próg wyborczy. Pomimo tego nie było ono traktowane jako pretendent do uzyskania znaczącej liczby miejsc w parlamencie. Ostatecznie na Gil zagłosowało niemal 186 tys. wyborców, co dało partii 7 miejsc w Knesecie, mandaty objęli: Rafi Etan, Ja’akow Ben Jezri, Jicchak Galanti, Jicchak Ziw, Mosze Szaroni, Sara Marom i Elhanan Glazer.

Na Gil głosowali w większości emeryci, jednak wielu pośród wyborców partii stanowili ludzie młodzi, zwłaszcza z Tel Awiwu, gdzie niemal 10 proc. głosujących wybrało właśnie to ugrupowanie. Oddawanie głosu na Gil stanowiło rodzaj protestu wobec stylu uprawiania polityki, jaki dominuje w Izraelu. Liderzy partii samo zachęcali, aby głosować właśnie na nią, a nie wrzucać do urny niewypełnione karty. Innym czynnikiem zwiększającym liczbę głosów oddanych na Gil była wygrana Armira Pereca w wewnątrzpartyjnych wyborach na lidera Partii Pracy. Przyciągnęło to do partii emerytów starszych Żydów aszkenazyjskich, dotychczas tradycyjnie głosujących na Partię Pracy. Powodzenie wyborcze Gil było sporym zaskoczeniem dla izraelskiej opinii publicznej.