Styl gry na tej produkcji uległ znacznej zmianie. Agresywna, przepełniona przesterowanymi riffami muzyka wyewoluowała w stronę spokojnego, stonowanego grania, w dużym stopniu korzystającej z ambientu i elektroniki. Nie można jednak powiedzieć, że straciła ona na energetyczności – nadal mamy do czynienia z mocniejszymi elementami, są one jednak zanurzone w harmonicznej przestrzeni, stanowią uzupełnienie całości. Długość utworów uległa wydłużeniu, w ocenach i recenzjach zaczęto odchodzić od podobieństw do takich grup jak Neurosis czy Godflesh, grupa zaczęła tworzyć swój własny, niepowtarzalny styl.
Koncepcja albumu Jak każde wydawnictwo, także to posiada pewien wiodący motyw. Według samego Turnera, jest to płyta o najbardziej wyraźnej koncepcji, dająca się wyjaśnić jako spójna historia tragicznego związku. Mamy tu również do czynienia z kontynuacją wodnej tematyki podjętej na albumie The Red Sea stanowiącą jednak tło dla głównego wątku. Całość jest przedstawiona w mocno narracyjny sposób, w odróżnieniu od chociażby Panopticon, ale także wcześniejszych albumów. Sama historia opowiada o człowieku, który żyje w emocjonalnym dołku. Sytuacje odmienia żeńska postać – ideał głównej postaci, kobieta, która wypełnia pustkę, w której żył do tej pory.