6 czerwca 1990 Grobelny wyjechał do Niemiec, a już w lipcu siedzibę firmy zaczęli oblegać klienci żądający zwrotu pieniędzy. Ostatecznie syndyk masy upadłościowej wypłacił łącznie klientom 7 mld zł, co odpowiadało 1/4 tej sumy z jesieni 1989.

Za Grobelnym rozesłano listy gończe. Został ujęty w Niemczech, do Polski przewieziono go w 1992. W 1996 Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał go na 12 lat więzienia za zagarnięcie w latach 1989–1990 ponad 8 mld starych zł (przed denominacją – dzisiejsze 800 tys. zł) z kasy Dorchemu. W 1997 Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok i zwrócił sprawę prokuraturze, a przedsiębiorcę zwolnił z aresztu. W 2002 prokurator umorzył śledztwo z powodu braku dowodów.

Upadek Bezpiecznej Kasy Oszczędności jest uważany za pierwszą dużą aferę finansową III RP.

2 kwietnia 2007 w pawilonie sklepowym na Targówku przy ul. Wysockiego 26 policja znalazła ciało Lecha Grobelnego. Poinformowano, że miał ranę kłutą klatki piersiowej. Według wstępnych ustaleń, Grobelny zmarł pięć dni wcześniej, tj. 28 marca. Prokuratura nie wykluczyła motywu zemsty któregoś z poszkodowanych przy upadku BKO.