Koleje Rumuńskie (Căile Ferate Române) już w latach 20. XX wieku potrzebowały silnej lokomotywy do obsługi połączeń przez Karpaty. Najtrudniejszym odcinkiem był jednotorowy szlak Câmpina – Braszów, na którym występują podjazdy mające 20–25‰ oraz ciasne łuki o promieniu 270 metrów. Prowadzenie pociągów w tym miejscu wymagało zazwyczaj użycia dwóch parowozów na czele składu oraz jednego, a czasem nawet dwóch popychaczy. Generowało to nie tylko wysokie koszty, ale również wymagało znacznych umiejętności od drużyn trakcyjnych. Modernizacja, w tym elektryfikacja tej linii była utrudniona, gdyż wymagałaby zarówno znacznych nakładów finansowych, jak i czasowego zamknięcia szlaku.
Z powyższych powodów, ze względu na złoża ropy naftowej oraz rozwinięty przemysł rafineryjny CFR postanowiła zastąpić kłopotliwe w eksploatacji parowozy lokomotywami spalinowymi. Ze względu na brak producenta w Rumunii, opracowanie prototypu ciężkiej dwuczłonowej lokomotywy spalinowej z przekładnią elektryczną zlecono szwajcarskiej firmie .