Nawet zanim Luizjana i Tennessee wykształciły swoje charakterystyczne odmiany bluesa, blues tam wykonywany także zaliczany był do bluesa Delty.
Bluesman Bluesmanem zostawał chłopak, który nie mógł pracować na plantacji, głównie z powodu kalectwa (najczęściej problemów ze wzrokiem), niechęci do pracy na polu lub oczywistego powołania. Mając do wyboru wyrzucenie poza nawias społeczności lub zostanie zawodowym muzykiem – zwykle (i to już w wieku kilku lat) zmierzano do profesjonalnego nagrywania.
Chłopcy zwykle konstruowali swój pierwszy instrument nazywany diddly bow, a będący po prostu drutem (lub np. grubą słomą) rozpiętym pionowo między dwoma gwoźdźmi wbitymi w ścianę domu, z kamieniem służącym jako mostek. Grano na nim różnymi metodami, ale w Missisipi używano w tym celu odciętej szyjki butelki, którą przesuwano po tej strunie, co dawało charakterystyczny ślizgowy dźwięk (do dziś wyraz bottleneck – szyjka od butelki – jest używany na określenie techniki gry). Następnie przyszły muzyk robił sobie sam gitarę z różnych pudeł, na której ćwiczył. Często już w wieku ok. 10 lat uciekał z domu i zostawał hobo, i – jeżeli nie był całkowicie niewidomy – służył jako przewodnik zawodowemu ślepemu bluesmanowi lub dołączał jako uczeń zbierający pieniądze (np.