W czasie okupacji niemieckiej w Trębaczewie od 1943 r. prowadzono doświadczalną uprawę rośliny kauczukodajnej kok-sagizu. Sadzonki hodowano w inspektach, a później rozsadę pikowano na polu. W planach przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy miał być to surowiec do produkcji kauczuku naturalnego. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa nadzór fachowy nad uprawą kok-sagizu miało dwóch Niemców i Polak – agronom z Nowego Miasta, (wcześniej do 1939 administrator dóbr hrabiego Śliźnia k. Słonimia, m.in. w Dziewiątkowiczach).
Pod pretekstem szkoleń agronomów odbywały się tu konspiracyjne spotkania żołnierzy Armii Krajowej w sprawie organizowania dostawy żywności (mąka, groch, ziemniaki) do Warszawy, jeszcze przed wybuchem powstania warszawskiego. Samochodowe transporty żywności zaopatrzone były w oryginalne dokumenty przewozowe z pieczęciami niemieckimi. Czyste druki dokumentów otrzymywano od Polaków pracujących w urzędach niemieckich m.in. w Lubochni. Druki opatrywano pieczęciami niemieckimi w Radomiu, przy okazji stemplowania bonów towarowych na żywność i odzież. Druki bonów uzyskiwano za łapówki w formie wędlin. Wędzonki na łapówki musiały być wyprodukowane z mięsa pochodzącego z legalnego uboju, a oficjalne pozwolenie na taki ubój udało się uzyskać Józefowi Kiszkurno.