Hrabia Dufort du Cheverny pisał o niej:

Z czasem markiza straciła urok młodej kobiety o gładkiej skórze, kasztanowych włosach i zielono-brązowych oczach. Razem z urodą odeszło zainteresowanie króla, zwłaszcza że nie zadowalała już jego seksualnych wymagań. Utratę dawnego wdzięku pani de Pompadour rekompensowała bogatymi strojami i makijażem. Pewnego wieczoru pokazała się na salonach w sukni wartości 22 500 liwrów, za co można było kupić posiadłość ziemską.

Była znaną bywalczynią salonów paryskich, gdzie poznała między innymi Woltera, Duclosa oraz Monteskiusza. Markiza tworzyła przedstawienia teatralne i organizowała festyny i bale. Zakupiła kilka niewielkich pałacyków, które namiętnie remontowała i przebudowywała, dając zatrudnienie artystom, którzy wypełniali je dziełami sztuki. Każda z tych rezydencji była małym arcydziełem odznaczającym się kameralnością, co pozwalało odpocząć od blichtru Wersalu (zobacz rokoko).

By zadowolić króla, organizowała w swych apartamentach przedstawienia teatralne i operowe, w których sama brała udział.