Nie wiemy, kim był ów mężczyzna, lecz sądząc po wyglądzie miejscowości był mądrym i sumiennym człowiekiem, który potrafił trzeźwo myśleć.

Gospodarstwa najprawdopodobniej były małe i prymitywne. Na ich budowę zapewne używano drewna, słomy i gliny. Dość często dochodziło do wybuchu pożarów. Jako że nieznane były wówczas pompy strażackie, w każdym gospodarstwie znajdował się bosak (drąg zakończony hakiem stalowym; służył jako sprzęt pożarniczy, saperski, żeglarski itp.) i wiadra mające specjalną budowę ułatwiającą wykorzystanie ich w czasie pożarów. Ich gaszenie polegało na użyciu tzw. „stodół drabiniastych” – przystawiano je do palących się budynków. Mężczyźni siadali na słomianym dachu i, tworząc łańcuch, podawali jeden drugiemu kubły z wodą. Inni gasili ogień bosakami. Już w czasie tworzenia wsi rozplanowano równomierne rozłożenie stawów na jej terenie.