W czasach międzywojennych właścicielem był poseł Felicjan Lechnicki.

Kilka dni po 17 września 1939 roku majątek zajęli czerwonoarmiści, którzy natychmiast wprowadzili swoje porządki: mieszkańcy pałacu zostali ograbieni z biżuterii i zapasów żywności, a dotychczasowego właściciela żołdacy przywiązali do psiej budy (pod osłoną nocy miejscowi chłopi odwiązali go, przebrali i wyprawili w podróż). Z ciekawością oglądali różne wynalazki: maszynę do pisania, przezrocza. Sowieci próbowali podburzać miejscowych chłopów do zlinczowania „panów”, ale ci wcale do tego się nie kwapili, mając w pamięci dobre traktowanie przez panią Lechnicką. Żołdacy zorganizowali więc upokarzające widowisko: nakazali dać mieszkańcom pałacu na kolację kaszę bez omasty i kwaśne mleko, by jedli to samo co chłopi, i spędzili wieśniaków, aby to oglądali. Barbara Zakrzewska, córka lekarza i polityka Leona Surzyńskiego, obecna wtedy w pałacu, wspomina, że chłopi stali w grobowym milczeniu, a niektóre kobiety zasłaniały sobie oczy chustkami Dodatek specjalny „Rzeczpospolitej” oraz UdSKiOR..