Wielokrotne wołania o sobór powszechny zaowocowały zwołaniem V Soboru laterańskiego (1511–1517), z którym wiązano nadzieje wprowadzenia koniecznych reform, jednak sobór ten po raz kolejny pokazał, że Kościół nie jest zdolny do samoodnowy, ze względu na dążenie papiestwa do utrzymania zdobytej władzy i przywilejów (na Soborze tym Leon X uroczyście ponowił bullę Unam Sanctam dodając, że „nieposłuszeństwo papieżowi winno być karane śmiercią”)Petri successores [...] quibus ex libri Regum testimonio ita obediere necesse est, ut qui non obedierit morte moriatur..

Sytuację pogarszał fakt, że duchowieństwo stanowiło do 10% populacji w wielu miastach Europy Zachodniej. Podstawą bytowania duchowieństwa były opłaty za odprawiane msze. Zarówno przeciętny średniowieczny proboszcz, jak i ksiądz w miastach, byli słabo lub w ogóle nie wykształceni. Każdy, kto chciał zostać kapłanem, uczył się u proboszcza najpotrzebniejszych rzeczy. Wykształcenie teologiczne na poziomie uniwersyteckim otrzymywali na ogół (a i to nie zawsze) jedynie kapłani zakonni. Kapłani w miastach nie byli żadnymi duszpasterzami, a jedynie kapłanami „mszalnymi”, a o zachowaniu przez nich celibatu nie mogło być mowyK. Schatz, Sobory powszechne – punkty zwrotne w historii Kościoła, WAM, Kraków 2001, s. 167..