Gdy miała 6 lat jej ojciec zginął w nieszczęśliwych okolicznościach i czteroosobowa rodzina została sama, bez żadnego źródła dochodu i oszczędności. Matka, Charlotte, podjęła się pracy szwaczki. Jeden z jej współpracowników zasugerował, że mogłaby trochę dorobić do skromnej pensji, gdyby wysłała swoje dzieci na scenę. W tamtych czasach różnego rodzaju teatry półzawodowe, wodewilowe i kabaretowe były w modzie i ciągle szukały nowych talentów, żeby nie wypaść z obiegu. Charlotte, jako ortodoksyjna katoliczka, bała się niemoralnego życia ludzi sceny, ale dała się skusić.
Choć pracę w teatrze znalazła cała rodzina, to od początku było wiadomo, że to mała Gladys jest prawdziwą gwiazdą. Afisz przed jednym ze spektakli zapowiadał: cudowne dziecko Gladys. Kolejnych dziesięć lat ciężko pracowała na scenie, występując w niezliczonych spektaklach muzycznych i melodramatach. Razem z teatrem zwiedziła północno-wschodnie Stany Zjednoczone. Była ambitna, a do tego oszczędna i pracowita, więc rodzinie powodziło się coraz lepiej.