Dla tak poważnej kampanii, jak podbój Anglii, zwyczajowy 40-dniowy apel rycerstwa normandzkiego był niewystarczającyA. Maurois, Dzieje Anglii, s. 72.. Gdy Wilhelm po raz pierwszy wyłożył swe plany baronom zebranym pod koniec zimy w Lillebonne, wykazali mało zapału, ale przyrzeczenia godności i nadań ziemskich zrobiły swoje. Na zaproszenia rozesłane po Europie jęli przybywać do Rouen baronowie-awanturnicy z Bretanii, Flandrii, Andegawenii, a nawet z Apulii i Aragonii. Odo, brat Wilhelma, biskup Bayeux, idący do boju z ciężką buławą (jako że względy religijne nie pozwalały mu rozlewać krwi chrześcijańskiej), również zwerbował kogo się dało. Tymczasem rąbano lasy dla zbudowania 750H. Jomini, Zarys sztuki wojennej, s. 59. lub 1200J. Kędzierski, Dzieje Anglii do roku 1485, s. 147. statków (zapewne typu knara), potrzebnych do przewiezienia 7–8 tysięcy ludzi i ponad 2000 koniP.K. Davis, 100 Decisive Battles, s. 113..